0
bruce09lili 21 września 2014 15:19
Image

Z Myken jechaliśmy do Nafplio. Tutaj na szczęście autobus odjeżdżał spod parkingu koło ruin. Czekając na autobus spotkaliśmy poznaną parę (jak się okazało z Madrytu) i nie mięli tyle szczęścia bo wracali do Fichti i stamtąd do Aten.

W Nafplio kupiliśmy w automacie bilety do Epidavros. Mięliśmy jakieś pół godziny czasu do odjazdu co było w sam raz na lody jogurtowe :)

W Epidavros zaczęliśmy od teatru:

Image

Image

Tutaj jakiś chłopak robi słynny test monety:

Image

Bardzo pozytywnym zaskoczeniem były dla nas pozostałe ruiny w Epidavrosie, mianowicie znajduje się tam świątynia Asklepiosa, czyli starożytny szpital:

Image

Image

Jest tam też stadion z odrestaurowanymi trybunami:

Image

Image

Część pozostałych budynków też jest częściowo odrestaurowana lub w trakcie prac:

Image

Image

Image

Jeśli mnie pamięć nie myli to w tym budynku przebywali pacjęci:

Image

Akurat ten kompleks był położony na płaskim terenie:

Image

Muzeum jest małe, a najważniejsza jest replika posągu Asklepiosa (oryginał jest w muzeum archeologicznym w Atenach):

Image

Nie byliśmy pewni skąd odjeżdża autobus do Aten, więc wypytaliśmy pracowników kawiarni i muzeum. Dowiedzieliśmy się, że trzeba iść 1,5 do głównej drogi i autobus zatrzymuje się pod kawiarnią/stacją benzynową. Po czasie okazało się że można jechać spod teatru bo autobus który jechał z teatru do Nafplio zatrzymywał się przy kawiarni i przekazywał pasażerów do autobusu Ateńskiego (kierowcy też się podmienili). Taka operacja jest niemożliwa po sezonie (od listopada). W podróży powrotnej ciężko było o drzemkę bo mnie irytowała starsza Greczynka która rozmawiała ze swoim współpasażerem, a żonę dziecko które cały czas wypytywało matkę. Niestety za swoje narzekania kolejnego dnia musiałem zapłacić i to słono. Przepraszałem całe greckie bóstwo za moją niewdzięczność na los i błagałem o starszą Greczynkę i małe dziecko w autobusie... ale o tym co nas spotkało w autobusie do Sounio w kolejnej części.Dzień 9:

Na zakończenie wybraliśmy krótszy wypad, czyli wyprawa na przylądek Sounio i świątynię Posejdona. Sporym problemem w trakcie przygotowań wycieczki było zlokalizowanie dworca, z którego odjeżdżają autobusy KTEL Attiki. Nieocenioną pomocą był tutaj ponownie Lonely Planet bo jako pierwsze źródło z wszystkich które sprawdziłem podał nazwę dworca - Mavromateon Terminal (co mocno ułatwiło wyszukiwanie w google) oraz dokładnie było opisane że jest na północ od Muzeum Archeologicznego, autobusy stoją wzdłuż ulic i podzielone to jest na kilka części. Wiedziałem że autobus na Sounio jedzie co godzinę więc w końcu się wyspaliśmy i przed 11 znaleźliśmy się na dworcu. Wg rozkładu autobus mięliśmy o 11.30 więc szybki rajd po kawiarniach w poszukiwaniu jogurtu na śniadanie. O 11.30 pojawił się kierowca, wpuścił nas do autobusu (bilety sprzedawał kasjer, który wsiadł po drodze). W momencie kiedy przejechaliśmy kilka metrów rozpoczął się koszmar o którym wspominałem w poprzedniej części relacji. Starsza Greczynka i małe dziecko to był balsam dla uszu przy młodych, niezbyt rozgarniętych Amerykankach. To że były z USA wiedziałem już po paru zdaniach bo co chwile było "Oh my gosh", "weird", "ridiculous". Paszcze się nie zamykały przez całą drogę, obgadały całą swoją rodzinę i wszystkie koleżanki. Mniej więcej 20 minut przed celem w autobusie zrobiło się na tyle pusto że mogliśmy uciec w drugi koniec do cichych i milczących Azjatów :)

Amerykanki zawinęły na pętli i pojechały dalej więc nie prześladowały nas w świątyni, która prezentuje się naprawdę okazale:

Image

Image

Image

Widoki z przylądku są też imponujące:

Image

Image

Przy świątyni jest też kawiarnio restauracja ale my po pół godzinie poszliśmy na autobus powrotny:

Image

Po powrocie na dworzec obczailiśmy tanią sieciową knajpkę gdzie zaplanowaliśmy wybrać się wieczorem. Zestaw na talerzu za 6,5E, ale menu tylko po grecku. Idąc z dworca w stronę metra Victoria pierwsza knajpa na rogu.

Plan zakładał że jak starczy czasu to pójdziemy na plażę na godzinką lub dwie. W ostatni dzień był czas ale skończyła się pogoda :/

Zamiast plaży postanowiliśmy wybrać się na stadion Panatinaikosu. Zamiast na stadion Panatinaikosu trafiliśmy na Panateniski stadion olimpijski:

Image

Jeśli chodzi o zwiedzanie to by było na tyle. Jutro opisze przygody z drogi powrotnej i podsumowanie kosztów :)

Dodaj Komentarz

Komentarze (13)

rzorj 21 września 2014 18:55 Odpowiedz
Fajna relacja, dawaj dalej :)
dodziu 24 września 2014 20:58 Odpowiedz
Extra...odpuszczalem Grecje juz od dlugiego czasu,chyba przyszedl czas...ale poczekam na reszte relacji :-)
bruce09lili 25 września 2014 15:26 Odpowiedz
dodziu napisał:Extra...odpuszczalem Grecje juz od dlugiego czasu,chyba przyszedl czas...ale poczekam na reszte relacji :-)Szczerze polecam. Tylko dobrze dobierz termin wyjazdu, bo początek września był jeszcze upalny, a to mocno utrudniało zwiedzanie. Z drugiej strony w październiku czy listopadzie dni będą krótsze. Nie wiem jak to wygląda wiosną.Co do dalszej części relacji to mam plan skończyć ją w niedzielę :)
japonka76 25 września 2014 15:46 Odpowiedz
Jak to miło przypomnieć sobie Grecję. :lol: Jestem pod wrażeniem, że na Akropolu było prawie pusto. My byliśmy w upale w takim tłumie turystów, że mój mąż pod nosem przeklinał wszystkich greckich filozofów i marzył tylko o zimnym piwie.Ale widzę, że jesteście kociarze. Saloniki urocze.
bruce09lili 25 września 2014 15:56 Odpowiedz
Japonka76 napisał:Jak to miło przypomnieć sobie Grecję. :lol: Jestem pod wrażeniem, że na Akropolu było prawie pusto. My byliśmy w upale w takim tłumie turystów, że mój mąż pod nosem przeklinał wszystkich greckich filozofów i marzył tylko o zimnym piwie.W zasadzie nie wiem jak to się stało że nie było tłumów, bo od rana byliśmy w Greckiej Agorze to u góry było widać wężyk turystów. Później koło 12-13 popadało chwilę i możliwe że sporo osób zmieniło plany :)Quote:Ale widzę, że jesteście kociarzeChyba ogólnie uwielbiamy zwierzaki, bo mamy i kota i psa :)
lubietenstan 25 września 2014 16:23 Odpowiedz
super relacja, możemy liczyc na podsumowanie kosztów?
bruce09lili 25 września 2014 17:31 Odpowiedz
lubietenstan napisał:super relacja, możemy liczyc na podsumowanie kosztów?Dzięki za dobre słowo :)Podsumowanie kosztów będzie na końcu relacji.
bruce09lili 28 września 2014 13:04 Odpowiedz
Postaram się dziś skończyć relację, ale zanim przejdę do kolejnego dnia to chciałbym opowiedzieć krótką historię którą można przeczytać w muzeum na stanowisku archeologicznym w Koryncie:W 1990 roku muzeum zostało obrabowane z wielu zabytków (dokładnie 285 przedmiotów), a ponadto ogłuszono strażnika i ukradziono miesięczne pensje pracowników muzeum. Od tamtego czasu na wszystkich stanowiskach archeologicznych wzmocniono ochronę. Szacowana wartość skradzionych zabytków to 2 mln Euro, a w rzeczywistości są bezcenne dla muzeum. Na szczęście większość przedmiotów odnaleziono na terenie USA, sprawców złapano, a przywódcę bandy skazano na dożywocie.Dla zainteresowanych link do tej historii jaki udało mi się znaleźćhttp://archive.archaeology.org/online/features/corinth/
andrzejdz 29 września 2014 19:52 Odpowiedz
Czytam od tygodnia Twoją relację ze zwiedzania Grecji i mam pytanie,czy w ciągu tych 9 dni zwiedzania mieliście chociaż pół dnia na relaks na plaży i pomoczenie się w ciepłej i słonej wodzie?
bruce09lili 29 września 2014 21:45 Odpowiedz
Mieliśmy ze sobą akcesoria plażowe ale ostatecznie nie znalazł się na to czas. Podejrzewam że jak bylibyśmy dłużej to pojechalibyśmy w jakieś ciekawe miejsce, np. Teby (były w planach ale wypadły z braku czasu i przez info że muzeum jest w remoncie).
bruce09lili 30 września 2014 21:22 Odpowiedz
Dzień 10:Nadszedł czas powrotu. Samolot mięliśmy o 5.00 Mogliśmy przyoszczędzić na noclegu i jechać na lotnisko już wieczorem, ale stwierdziliśmy że będziemy zbyt zmęczeni. Poza tym koszt noclegu w skali całości był niewielki. Wieczorem wstępnie się spakowaliśmy i poszliśmy spać po 22. Pobudkę mięliśmy o 1.30 a o 2 wyszliśmy w poszukiwaniu taxi. Okazało się że przy wejściu do metra stały taksówki, podjechaliśmy za 7 Euro na Syntagmę, a tam złapaliśmy autobus X95 na lotnisko. Po dotarciu na lotnisko poszliśmy się odprawić na stanowisko LOT. Ustawiła się mała kolejka. Przed nami stała Pani w średnim wieku, niepolskojęzyczna, z wielkim wózkiem pełnym walizek. Obok Pani biegał chłopiec mniej więcej 4-5 letni, który kopał w walizki, matkę i wszystko w koło. Pani oddała go jakiejś nastolatce (w domyśle siostrze), ale z daleka widziałem jak chłopiec kopał w ścianę. Trochę się przeraziliśmy że Pani się odprawi tuż przed nami i kandydat do "bezstresowo wychowanego dziecka roku" będzie siedział gdzieś obok. Po odprawie udaliśmy się na kontrolę bezpieczeństwa, a po drodze poszukaliśmy ostatniego jogurtu na śniadanie. Kiedy siedzieliśmy już w okolicy bramki pojawiła się Pani z chłopcem. Młodzieniec kroczył dzielnie z zakrwawioną twarzą do toalety. Nie wiem czy sam przyłożył z rozpędu w ścianę czy matce skończyła się cierpliwość. Ważne że metoda podziałała, bo był grzeczny do końca podróży. W Warszawie wylądowaliśmy po 6 rano, a Polskiego Busa mięliśmy o 10.30 z Młocin. W związku z tym że na dworze było dość zimno postanowiliśmy przeczekać do 8 na lotnisku. Ceny były po zbóju, ale jak człowiek zmęczony to jakoś to przełknie. Czas na podsumowanie. Kilka uwag praktycznych:- w Grecji tylko gotówka. Udało mi się zapłacić kartą może w 3 miejscach. - znajomość alfabetu greckiego nie jest wymagana, ale pomocna zwłaszcza przy poruszaniu się komunikacją inną niż metro.- większość Greków zna angielski w stopniu komunikatywnym. Podczas całego pobytu trafiliśmy może na 3-4 osoby które nie mówiły wcale. Reszta chociaż trochę mówi.- tańsze jedzenie można znaleźć w knajpkach poza głównymi deptakami (Plaka, Monastiriki, okolice Akropolu), zwłaszcza jeśli nie ma menu po angielsku.- w sklepach z pamiątkami warto się targować.Koszty wyjazdu:- Lot + jednodniówka do Salonik 1190 zł- Hotel Cosmos 840 zł- Wydatki na miejscu ok. 800 Euro co daje po kursie w jakim wymieniłem przed wyjazdem 3350 złRazem 5530 zł na dwie osoby (2765 zł/os)Zmieściliśmy się w budżecie, bo plan był max 100E na dzień bez lotów i hotelu.Na przejazdy autobusami KTEL wydaliśmy ok. 190 E Zrobiliśmy prawie 1000 km. Podejrzewam że samochód udałoby się wynająć za jakieś 90E + paliwo 75E + opłaty za autostrady 10E daje jakieś 175E. Może przy nieco większym spalaniu niż 6/100 km wyszło by to samo. Wniosek jest taki że przy dwóch osobach koszt podróży samochodem i autobusem wychodzi mniej więcej taki sam. Wadą jazdy autobusem było to że jest się zależnym od rozkładów i zazwyczaj cały dzień był zmarnowany. Natomiast niewątpliwą zaletą była możliwość relaksu na fotelu autobusowym bez konieczności skupiania się na drodze, co mnie osobiście mocno męczy i nuży + stres przy jeździe po centrum Aten. Dlatego zdecydowaliśmy się na autobus :)dziękuje wszystkim czytelnikom za uwagę. Jeśli ktoś ma jakieś pytania to chętnie odpowiem szczegółowo :)
andrzejdz 30 września 2014 23:06 Odpowiedz
Myslę,że następnym razem w Grecji będziecie mieli dość oglądania muzeów,wykopalisk,mieszkania w hotelu w centrum Aten,codziennej męczącej jazdy autobusami w różne znane miejsca. Na pierwszy raz to mus ,aby zapoznać się z krajem i jego historią.Ja niestety zwiedzanie ,tego wszystkiego co Wy ,mam dawno za sobą. Zawsze, jak jestem gdzieś w Grecjii takie atrakcje same przyciągają i jakby chciał zawsze coś nowego jest do zobaczenia. 4 i 5 wrz też byłem w Atenach, przejazdem z wysp.Nocowałem w podobnym hoteliku za Omonią, jak Wy, których w samych Atenach mnóstwo.Szkoda ,że zabrakło Wam czasu na odwiedzenie bardziej plażowych dzielnic.Za podaną kwotę 90 e + 75 za paliwo to niewiele byś pojeżdził. Max 3 dni na małe auto i 45 l benzyny które starczyły by na jakieś 500 km. 8-9 l/100 km po Atenach i autostradzie to średnia.Jeżeli Grecja wywarła na Was większe wrażene,zaszczepiła tego bakcyla jak mnie kiedyś, to następnym razem proponowałbym nie stacjonować 10 dni w jednym miejscu,tylko zaplanować lot na którąś wyspę. Powrót wybrać jeszcze z innej wyspy lub Aten. Z Berlina na koniec sierpnia jest zawsze dużo tanich lotów EasyJet na Mykonos,Rodos,Krete,Korfu. Z tej pierwszej można zrobić super wyprawę po Cykladach a z Rodos po Dodekanez. Zabytków nie brakuje. Noclegów na Cykladach nie trzeba rezerwować wcześniej. Zawsze w porcie do wyboru od miejscowych. Takie wakacje, jak z wyspy na wyspę,prom,plaża,zabytki na nich, pozostawiają niezapomniane wrażenia i zawsze ciągnie zpowrotem.W tym roku 26 sier poleciałem z Berlina na Rodos za jedyne 19,99e. Promem dotarłem na Milos przez Karpathos i Kretę. Z Aten tez poleciałem 5 tego do Salonik Ryanem i pociągiem pojechałem do Bułgarii nad morze. Tam pobyłem tydzień i z Sofii wróciłem do Berlina też po taniości coś ok 35 e.Co do kosztów to ok 3 tys razem wszystko/os.Pozdrawiam i zyczę dalszych podbojów Grecji.
bruce09lili 1 października 2014 06:51 Odpowiedz
Plan na przyszłość jest dokładnie taki jak piszesz - jak wrócimy do Grecji to na wyspy. Dlatego staraliśmy się jak najwięcej zobaczyć w części kontynentalnej. Co do kosztów wynajmu samochodu to dzięki za zwrócenie uwagi. Dane wziąłem trochę z kapelusza, a tym bardziej cieszy że jednak tułaczka autobusem była wersją tańszą niż auto. W trakcie pobytu zastanawiałem się czy nie opłacałby się (kosztowo i czasowo) porzucić Aten i podróżować z punktu do punktu, ale jak w przypadku naszej czerwcowej wizyty w Bułgarii miałoby to sens tak tutaj problem był brak komunikacji bezpośrednio pomiędzy punktami i konieczność powrotu do Aten. Dobra komunikacja była ewentualnie na Peloponezie, ale za to ceny noclegów w Nafplio czy Koryncie nie powalają w porównaniu do Aten.